on-i-on blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 5.2007

Ha, mój Bąbel dostał powołanie do obowiązkowego odwalenia szlachetnego obowiązku służby ojczyźnie… Czyli krótko mówiąc ma iść w kamasze, jak to mówi nasz równie szlachetny, jak powyższy obowiązek poseł Ludwik Żelazny. Ale żeby nie było, nie jest wcale tak słodko. Bąbel miał się stawić w jednostce już 18 maja, ale ani mi się do tego nie przyznał, a co gorsza, zupełnie to wezwanie olał. Dowiedziałem się o tym od szwagierki :(
Jako, ze nie bardzo wyobrażam sobie mojego Pana Męża z kałaszem i plecakiem umorusanego w błocie, więc wziąłem sprawy w swoje ręce i zadzwoniłem do jego WKU, naściemniałem, dlaczego się nie stawiłem i powiedziałem, że się uczę (co zresztą jest prawdą, ale bardzo obowiązkowy Bąbel zapomniał o takim szczególe, że trzeba do WKU wysłać zaświadczenie z uczelni). Dowiedziałem się, że ma wysłać podanie do Komendanta WKU podanie o otoczkę, może coś się uda zrobić.
Z drugiej strony fajnie byłoby mieć w domku chustę rezerwisty :P

W związku z powyższym obrotem rzeczy, mój Pan Bąbel został dzisiaj przechrzczony na Szeregowego, jednak muszę nad nim trochę popracować, bo jak mówię do niego per Szeregowy, na razie mi fucka pokazuje.

A poza tym jeszcze się nie spakowaliśmy, jutro robimy pranie a już w poniedziałek będziemy zajadać ślimaki pod wierzą Eiffla :)

Marko

Weekend, weekend i po weekendzie… Ze wspólnikiem bierzemy się ostro do pracy, bo ostatnio co coś się zaniedbaliśmy (z pracą oczywiście :)) A tu hipoteki do spłacenia, Chiny przed nami i wiele innych wydatków… Jak ja czasami zazdroszczę Bąblowi, że ma taką spokojną pracę, pierwszy przychodzi razem z pensją na konto… Co prawda firma nam się rozwija, po 3 latach mogę powiedzieć, że osiągneliśmy jako taki sukces, ale w ostatnim miesiącu jakoś straciłem zapał. No cóż, takie życie, ale zapał powrócił i z niecierpliwością czekam na ten pierwszy milion :D:D:D

W weekend jeździliśmy z Bąblem, mamą i siostrą w poszukiwaniu inspiracji meblowych, płytkowych, wannowo-sedesowych, itp. Zaprosiliśmy ja na dobry obiadek do knajpy, poszliśmy na lody, takie sielankowe życie spedalonej rodziny.

Oczywiście w miniony weekend Warszawę nawiedziły dwie parady, w sobotę tęczowa, w niedzielę moherowa.
Byliśmy? Nie, nie chodzimy na parady gejowskie. Dlaczego? osobiście nie mam nic przeciwko żądaniu równouprawnienia, nie uważam, że takie parady są czymś złym, skandalem jest, ze ktoś może jej zakazać ze względu na swoje homofobiczne uprzedzenia. Po prostu nie mam potrzeby tam chodzić. Jest mi dobrze, mam tolerancyjnych przyjaciół, tolerancyjną rodzinę, w zasadzie nigdy się nie ukrywałem, nie ukrywam i nie będę ukrywał. Co wcale nie musi oznaczać, że bzykamy się na trawniku przed blokiem i opowiadami wszystkim poznanym ludziom co i gdzie lubimy sobie wkładać. Związki partnerskie? Dla nas i tak jesteśmy rodziną. Kochamy się, jesteśmy za siebie odpowiedzialni i nie zmieni teago fakt, czy będziemy mieli błogosławieństwo IV RP i braci mniejszych, czy nie.
Co do parady niedzielnej – też nie byłem, chociaż też się zgadzam, że jedną z najważniejszych wartości powinna być rodzina. Tylko nie bardzo rozumiem, co sianie nienawiści ma wspólnego z ciepłem rodzinnym? Dlaczego parada gejowska nie może być tylko akcją uświadamiającą społeczeństwu, że żyjemy wśród ludzi, tak samo, pracujemy czujemy, kochamy (wcale nie jesteśmy kochający inaczej, kochamy tak samo, tylko kogo innego!). Dlaczego wszystko musi mieć podtekst polityczny? Dlaczego parady obrony rodziny zmieniają się w parady antygejowskie? Czy jedni i drudzy muszą narzucać swoje wzorce innym? Dlaczego w jednym kraju nie mogą żyć różne grupy ludzi, których poglądy tak naprawdę nie muszą się wykluczać?

No dobra, kmoniec tych pytań i wracam do swojego „sielankowego” życia u boku Bąbla, mojego mężusia :)

Acha, żeby nie było tak słodko, to moja rodzicielka chyba jakiś spisem z Bąblem przeciwko mnie zawiązują… Śledztwo rozpoczynam…

Marko

Hmmm… Właśnie się dowiedziałem, że ten, kto pisze bloga jest:

- zakompleksiony,
- nie umie nawiązywać kontaktów,
- jest nieciekawy, nie ma innych rzeczy do roboty,
- pustym ekshibicjonistą

Było jeszcze kilka tego typu określeń. Tak więc widzicie, takim chyba jestem :P

Wczoraj z Bąblem przeżyliśmy pożar – usnąłem z papierosem i zapaliła nam się kołdra, mam trochę popażoną nogę, ale na szczęście nic się nie stało :) Czyli jednak jestem głupi i pasuję do pokroju typowego blogowicza :D:D:D

No cóż, ale jakby tego mało, rozwalił mi się laptop, więc musiałem lecieć sobie kupić nowy, ale za to mam wyczesaną maszynę i już nigdy Was nie opuszczę (to nie obietnica, to groźba :P) W międzyczasie zrobiłem tort orzechowo-kawowy, kurczaka a’la KFC i zupkę grochową. Tort wyszedł mocno pijany (wlałem w niego pół butelki Johny Walkera), kurczak tylko „a’la”, ale był i tak pyszny, a grochówka… no cóż objawy ostatniej fasolki po bretońsku jeszcze się nasiliły :P

Marko

P.S. Mam nadzieję, że Bąbel też coś kiedyś w końcu napisze…

znaleźliśmy cudownego pieska, chyba się zdecydujemy na biszkoptowego labradorka, tylko jeszcze nie wiem kiedy :(

Szlag mi trafił mój business everwhere i coś ciężko połączyć się z netem… A na domiar złego mam depresję, wszystko mnie wkurwia, nie mam ochoty na seks, picie i wszystkie przyjemności świata doczesnego. Albom stary, albom głupi, albo jedno i drugie… Na dodatek w dalszym ciągu bujamy się planami elektryki i fasolką po bretońsku, po której pierdzimy jak stare capy. Aaaaa, i jeszcze mój ukochany minister zakazał w szkołach propagandy homoseksualizmu, a my, cioty nic innego nie robimy, tylko siurki ostrzymy na młodych licealistów…

Marko

Na wczorajszych imieninach Bąbel nic nie pił – chyba porządnego udawał :P A ja za to chyba w alkoholizm wpadnę… 2 dzień pod rząd…

Dziś rano wstaliśmy i zaczął się koszmar. Pierwsza jazda z deweloperem… Pojechaliśmy rano do architekta ze zmianami w aranżacji mieszkanka. Niby przestawienie dwóch ścianek, ale za to cała elektryka do wywrotki. Siedziałem kilka godzin nad zmianami a jutro znów trzeba jechać, żeby zatwierdzili zmiany… Jedyna pocieszenie, ze w tym tygodniu może już będą stawiać nam ścianki działowe :D

Myślę więc jestem, jestem, więc nudzę, nudzę więc znikam, znikam więc mnie już nie ma.
Czyli w skrócie – myślę, więc mnie nie ma.

PS. Na obiadek dziś były kotleciki mielone, kartofelki młode i buraczki czerwone. A seksu jeż chyba 3 dzień nie ma. Eeeeech

Marko

7:20. Bąbel smacznie śpi a ja dopiero wróciłem do domku. Muszę zdradzić teraz swoją wadę – uwielbiam kasyno. Gra w ruletkę to dla mnie przeżycie orgazmicznie. W kasynie można błyskawicznie zdobyć fortunę, można też wszystko stracić. Każdy jak przegra, chce się odegrać. Zamknięte koło. Ja na szczęście nigdy biorę dużo kasy, nigdy też nie przegrałem. Mam na to sposób – gram bezpiecznie, w kolory. Dzisiejszy bilans: wyszedłem z 290 polskich złociszy (wchodziłem z 250). A był moment, że miałem w ręku i 800 pln :)

Padam, chce mi się spać, nie chce mi się kąpać. Cóż, na tapczanie siedzi leń :P

U Fryzjerczyka na urodzinkach całkiem sympatyczna imprezka była. Z alkoholem nie przesadziłem, z podrywami też nie, z Panem Mężem się nie pokłóciłem, poznałem fajnego chłopaka (nie żeby coś tam, jam żem mężatek stateczny :P). Policji nie było, pogotowia też nie, tort był śmietankowy. Bez świeczek.

A dziś wieczorem imieniny u cioci. Znów imprezka, a tyle pracy mam dziś odwalenia…

Aha, jako stateczne ciotki, chcemy z Bąblem powiększyć naszą małą rodzinkę i zastanawiamy się nad kupnem psa :)

Marko

Po wczorajszej eurowizyjnej depresji ani śladu :) Byłem dziś w Złotych Tarasach na zakupach, a jak wiadomo zakupy największym przyjacielem ciotki są.
Jako że 1 czerwca Bąbel obchodzi po raz kolejny swoje18 urodziny, kupiłem mu bardzo ładny portfel z cielęcej skórki. A że ja jestem zazdrośnik, sobie kupiłem braunowski wieloczynnościowy mikserorozdrabniaczomelakser. Mamie na Dzień Matki też. I teściowej ;)
Na dodatek, chyba jeszcze nie jest ze mną tak źle, w moich ulubionych ZT podrywała mnie przeurocza ciotka (młoda!!!). Och, aż mi się mokro zrobiło :P W ogóle z Bąblem stwierdziliśmy, że w ZT i Arkadii chyba pracują ciotki z połowy Warszawy, a zakupy robi chyba ¾, czyli większość naszej mniejszości.

Po powrocie do domu zorientowałem się, dlaczego tak mi się mokro w ZT zrobiło – chyba nie z powodu tej uroczej ciotki, tylko się zgrzałem i plecy mi się spociły, pot spłynął niżej i oszukał zmysły. Ot co!!! Z drugiej strony może to dobrze, że tylko moje Ajlawiu na mnie działa???

Jutro urodzinki znajomego Fryzjerczyka, mam nadzieję, że sobie popijemy :P

Teraz kończę, bo Pan Mąż kończy sprzątać i pewnie będzie chciał oralnie podziękować mi za prezent :)

Marko

Szok skandal i totalne rozczarowanie!!!!!

I ja, i Bąbel zrezygnowaliśmy z wieczornego seksu na rzecz tegorocznej Eurowizji. I co? I wielkie g… Nasz faworyt, na którego stawialiśmy jak na pewniaka nie przeszedł!!! Morze łez wylaliśmy, ale cóż, to nasze typy:

Cypr – bo Bąbel tak chciał
Białoruś – za pięknego wokalistę i takąż piosenkę
Holandia – za ogólne wrażenia artystyczne
Dania – za wielkie show i styl draq queenowy
Polska – za miłe zaskoczenie i boskie ciałko murzynka
Serbia – po prostu za piękną piosenkę
Macedonia – za power i energię
Norwegia – za telenowelowe klimaty
Malta – za chłopców w balecie
Andora – za rozrywkowe podejście do tematu
Estonia – za silny głos i temperament
Belgia – za słodki uśmiech i cudowne lata 70
Słowenia – za połączenie opery i muzyki rozrywkowej
Łotwa – za włoski język i romantyczną nutę

Może jednak nie jest tak źle, kilka naszych piosenek jednak przeszło, zobaczymy w sobotę co będzie dalej :)

Ale serce nam się radowało, jak widzieliśmy tęczowe flagi na widowni, ciekawe, kiedy w Polsce będzie to możliwe ???

A teraz kończę, bo dopada mnie depresja, może Bąbel coś na to poradzi???

Marko

Żebym wiedział, to bym wcześniej założył sobie bloga :) Tyle komplementów to nawet od własnego Ajlawiu nie słyszałem :P

Wielkie dzięki za ekspresowe szkolenie umieszczania fotek. Oto moje skromne, aczkolwiek przepiękne ;) oblicze, jak jeszcze byłem młody i piękny.
Och tamte czasy, teraz to już tylko „i” pozostało….

251dc0c5a398e341med.jpg

Mroofcia, nie martw się, Ciebie dostrzegłem jako pierwszą :* Czytam uważnie wszystkie komentarze i dzięki temu rośnie moje ego. Och…

Już zarezerwowaliśmy uroczy hotel w samym centrum Paryża (dzielnica 2). Och, jak będzie romantycznie a jako ciotki lansonierki przewieziemy się po mieście i zrobimy takie wrażenie na żabojadach, ża polski hydraulik schowa się zakompleksiony i nie będzie się gapił z plakatów na Francuzów. Teraz to oni będą się spoglądać na nas!!!

Kurde, ale ten internet jest super. Bilety na samolot kupiliśmy on-line, bilety do Luwru też. Pana Męża też poznałem przez internet. Zakupy w Leclercu zrobiłem przez internet i właśnie mi je przywieźli :) Tylko dupa sama rośnie, bo nie chce się nawet ludziowi jej z miejsca ruszyć ( no, chyba że wieczorem, ale szczegóły naszego pożycia małżeńskiego chyba nikogo nie interesują :P) A teraz jeszcze robię Bąblowi tiramisu, bo mu się coś słodkiego zachciało…

A’propos, ciekawe jak Bąblowi się spodoba, że go postawiłem między biletami do Luwru a zakupami w Leclercu… No cóż, pewnie nici z seksu przez tydzień….

Marko

Na wstępie wielkie dzięki za pierwsze miłe komentarze, pragnę więcej (tych krytycznych także ;) )

Ufff…. Padam na pysk. Całą noc nie spałem a z samego rana najadłem się wstydu. Byłem z moją rodzicielką u dentysty – bała się sama iść, więc miałem z nią się wybrać jako Siostra Pocieszycielka. A ta paniki narobiła przed gabinetem, aż się popłakała :D. Ale ząbek wyrwany i jest OK.

Przyjechali dzisiaj do nas Rodzynki – dwie ciotki, które właśnie wróciły z wycieczki z Paryża. Są zachwycone, więc z moim Panem Mężem też sobie pojedziemy, a co!!! Właśnie kupiliśmy bilety linii po tytułem Centralwings na 28 maja :) Lecimy na caaaały tydzień.

Rodzynki poznaliśmy jakieś pół roku temu. Spoko kolesie, byliśmy w piątkę w lutym w Egipcie (Ja, Bąbel, oni i moja siostra), raz się spięliśmy, ale jest OK.
Jak przyszli dałem popis swojego charakterku – robiłem pizzę i wysłałem Bąbla po sok pomarańczowy, żebyśmy mieli co popić. Drugi raz pod rząd kupił nektar i się wkurwiłem. Ostatnio tłumaczyłem mu, czym się różni sok Od nektaru… Wylałem wszystko. Teraz jest już zgoda i znów się kochamy. Może nawet jeszcze się wieczorem…..

PS. Jak ktoś mnie nauczy jak wrzucać fotki na bloga, to może będzie bardziej kolorowo???


Marko
>


  • RSS