No, teraz to już kompletnie nie mam co robić. Praca w zasadzie mi się skończyła, prezenty kupione, karpie wypatroszone, zakwas na barszcz ukiszony, uszka i pierogi polepione. Po weekendzie idziemy po choinkę. Zamrażarka pęka w szwach. Całe szczęście, że ciast piec nie muszę, bo ni chuja mi one nie wychodzą. Ale za to robię pyszne gofry :P Bąblowi zachciało się świeżutkich goferków, a nie znosi kupnych. Trzeba więc było lecieć do sklepu „Nie dla idiotów”, jako że idiotą się nie czuję i zakupić sprzęt odpowiedni do produkcji powyższych. Robie proszkowe lub drożdżowe, w zależności od tego, na jakie Pan Mąż ma aktualnie ochotę. Mi jeszcze nie dane się nimi delektować – ciotoska dieta przedsylwestrowa… (ale schudłem już 10 kg J)

Plany na Sylwestra się powoli klarują, na 99% będziemy witać Nowy Rok we włoskiej knajpie Mela Verde, czyli po naszemu – Zielone Jabłuszko (zapraszam na www.melaverde.pl oraz na zapowiadającą się wspaniale imprezkę). W zasadzie to miałem nadzieję, że w tym roku pojedziemy na narty, ale niestety nikt ze znajomych nie jeździ na nich, ale także trzeba trochę kasy oszczędzić na Indie, Turcję i wyposażenie mieszkanka…. Co do urządzenia mieszkania, mamy już kupiony… sedes. Jest piękny, nowoczesny, z wolnoopadającą deską. Cud-miód, jeśli tak można powiedzieć o czymś, co będzie żywiło się tym, czym my żywiliśmy się dużo wcześniej…


http://roca.pl/produkt-sidney-miska-wc-podwieszana/234/1/10
  – tu jest kibelek

http://roca.pl/produkt-sidney-deska-wolnoopadajaca/236/1/10
 - a tu deska kibelkowa.

No, to skoro wszyscy już wiedzą, gdzie będziemy srać, kończę i do zobaczonka!!!!

Marko