Bąbel mnie zostawił… Siedzę sam, oglądam setny raz High School Musical i popijam nasze ulubione winko, które nie smakuje tak dobrze, jak piejemy je razem. Coś za coś. Bąbel pnie się w górę w swoim banku i musiał na tydzień wyjechać na szkolenie, zostawiając mnie samiutkiego na pastwę wszystkich pokus tego świata. Ciężko jest, bo to pierwsze nasze rozstanie na tak długo, ale na całe szczęście staramy się o potomka i za 3-4 tygodnie nasza rodzinka powiększy się o ślicznego, małego labradorka! W związku z tym, że nie wiemy jeszcze, jak nazwać nowego lokatora naszego stadła, proszę o pomoc w chrzcinach i wpisywanie swoich propozycji. W nagrodę, nadawca imienia, które wybierzemy, ostanie chrzestnym/chrzestną naszego małego baby, więc gra warta świeczki :)

Tyle z aktualności.

Co do Sylwestra, to było…  samotnie. W Mela Verde już nie było miejsc, więc zostaliśmy w domu. Do 22 siedzieliśmy sami, ale potem przyszła siostra i rozkręciła imprezę. Tańce były do 4 rano i zrobiło się całkiem przyjemnie. Rita dzięki! Siostra chyba znalazła sobie nowego faceta. Na razie jest nim zauroczona i może coś faktycznie z tego wyjdzie :)

Ja chyba sobie poszukam jakiegoś zajęcia. Firma zajmuje mi trochę mało czasu i swobodnie mógłbym jej prowadzenie pogodzić z jakimś dobrze płatnym (:P) etacikiem. Więc kto wie, może niebawem zacznę znowu pracować dla kogoś. Z tym super wynagrodzeniem trochę żartuję – bardziej zależy mi na tym, żeby mieć jakieś dodatkowe zajęcie, bo mam trochę dosyć  siedzenia w domu, a i może warto kogoś nowego poznać ;)

A propos nowych znajomości – mimo wielu przeciwników, za zajebisty pomysł uważam projekt nasza-klasa.pl. Dzięki niej odnalazłem wielu starych znajomych, byłą dziewczynę (już mężatą i dzieciatą) i pierwszą miłość facetowską. Ta facetowska pierwsza miłość mieszka niestety w USA i ma żonę :(

To tyle w telegraficznym skrócie, ale nie byłbym sobą, gdybym nie pochwalił się swoimi zdolnościami elektronicznymi :P Rozebrałem za części pierwsze swojego laptopa. Rozebrałem, to ch…, ale ja go jeszcze złożyłem :D To, że go złożyłem, to ch…, ale żadna część mi nie została (oprócz kilku śrubek)! To, że żadna część mi nie została, to ch…, ale na dodatek działa!!!!!!!! Sam byłem zaskoczony :) Kupiliśmy też laptopa dla Bąbla, bo przecież musi, jak to mówi, mieć na szkoleniu kontakt ze światem :) A że był w poświątecznej promocji w Saturnie, kupiliśmy za grosze zajebiście wypasiony komputer! Może wreszcie teraz sam zacznie pisać coś do, jak by nie było, NASZEGO bloga.

To na tyle, mam nadzieję, że teraz będę częściej pisał :*

Marko