on-i-on blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 2.2008

Ostatni tydzień spędzili u nas bliźniaki Bąbla. On i ona, po 17 lat. Fajne dzieciaki, ale na szczęście już pojechali i możemy odpocząć. Wszędzie ich pełno, cały czas się kłócą, w telewizji tylko Viva, MTV czy jakieś inne szarpidruty, ew. „M jak coś tam” czy inne telenowele. Człowiek nie mógł sobie pooglądać, jak do tej pory, TVN24 czy Kuchnia.tv…. Jak się okazało, największą atrakcją turystyczną Warszawy nie jest wcale Stare Miasto, PKiN, czy jakieś muzeum, ale Złote tarasy, Arkadia i Blue City. Mamy teraz święty spokój.

Jest cicho.

Za cicho.

Szkoda, że już pojechali…

 

Pies nie daje nam spokoju. Skąd ona ma tyle energii i pomysłów na różne zabawy – nie mamy pojęcia. Śpi coraz mniej, coraz więcej się bawi. Zabawą to ciężko nazwać, bo wariuje jak diabli. Skacze, turla się, czasem nawet jakiś fikołek jej wyjdzie. Regularnie, noc w noc, zawsze ok. godziny 3 nad ranem, Kropka się budzi, wskakuje na łóżko i zaczyna gryźć. Gryzie wszystko co nam odstaje. Nosy, uszy, palce, ale nade wszystko kocha gryźć włosy. Jest też bardzo zazdrosna, jak widzi, że zajmujemy się z Bąblem swoimi obowiązkami, zwłaszcza małżeńskimi a nie jej osobistością, wskakuje na łóżko i próbuje się dołączyć…  Tylko, że wtedy chce gryźć wszędzie, więc jednak wyrzucamy ją do siebie. Oj, jaka jest nieszczęśliwa… Jeszcze bardziej nieszczęśliwa była wczoraj, u weterynarza. Biedaczce ciężko było usiedzieć pół godziny na rękach i zaczęła płakać. Na szczęście w gabinecie wszystkie badania traktowała jako zabawę i nawet nie jęknęła, jak dostała zastrzyk ze szczepionką.

Kropka rośnie jak na drożdżach i właśnie zaczyna mnie zaczepiać, więc się z nią pobawię.

Marko

PS. Dziękuję za propozycje imion. Mi najbardziej podoba się Tosca, ale Babel uparł się na Kropkę…

Mamy psiaka!!! A właściwie maleńką, śliczną, czarną suczkę.
Psiak jest niesamowity, mimo, ze dopiero w niedzielę kończy 5 tygodni, już  załatwia się na gazetę. Jest rozkoszna. Albo się bawi, albo śpi, albo sika… Lejek z niej niesamowity – leje dosłownie co kilka minut i co kilka minut pije… Przylepa niesamowita, ma mnóstwo energii i cały czas się by się bawiła. Nie wiem, jak będzie później, ale teraz lubi zwracać na siebie uwagę wszystkich i to ona musi być najważniejsza. Kocha jeść i trzeba bardzo uważać, żeby się nie spasła, dlatego ma jedzonko wydzielane, a po skończonym posiłku rozdziela się przeraźliwy pisk, że było mało. Po weekendzie idziemy z nią do lekarza na pierwsze szczepienia i powoli zaczniemy z nią wychodzić na dwór. Na razie jest taka słodko-pokraczna, biegać jeszcze nie umie, ale skacze jak zając. Czasem się przewraca, potyka i wtedy robi takie komiczne minki. Jak coś chce, to potrafi piszczeć przeraźliwie, jakby kto ją ze skóry obdzierał, ale wystarczy, że się nią zajmie, już jest szczęśliwa.

Ja dalej uczę się jeździć. Idzie mi coraz lepiej, czasami czuję się za kierownica jak ryba w wodzie, ale czasem mam gorszy dzień i wychodzi taka lipa jak wczoraj… Wczoraj jakoś jazdy mi nie szły, byłem rozkojarzony i robiłem sporo błędów. Mam nadzieję, że dzisiaj będzie lepiej.

Bąbel dużo pracuje, nawet w niedziele musi iść do pracy, więc dla siebie nie mamy dużo czasu, a i na obowiązki małżeńskie jakoś mniej chęci… U mnie z kolei, z początkiem roku jest tej pracy za mało (dopiero teraz zaczyna coś się ruszać), więc staję się kurą domową i albo się nudzę, albo śpię, albo siedzę w garach, a teraz jeszcze zajmuję się psiakiem. A propos psa – jeszcze nie mamy dla niej imienia, wiec konkurs dalej trwa, chociaż widzę, że marne nim zainteresowanie. W tej chwili mamy kilka pomysłów: Nike (nie Najki!!!), Vesta, Capri, Alfa, Delta, Melba i Bąbel upiera się przy Kropce…

BŁAGAM, POMÓZCIE Z TYM IMIENIEM!!!


Marko

I znowu Bąbla nie ma. Na szczęście tylko na weekend wywiało go do rodzinki, więc jutro już wraca. Ostatnio trochę pobalowaliśmy, więc może weekend przyda mi się na wyspanie się, obijanie i oglądanie tv. Wczoraj byliśmy na poprawinach ostatkowych. Gotowałem makaron z mulami a kolega soliankę. Nie wiem, czy dobrym pomysłem jest łączenie kuchni śródziemnomorskiej i rosyjskiej, ale obie potrawy były pyszne i był pretekst do napicia się wódeczki (do solianki) i winka (do muli).

Z niecierpliwością czekamy na nowego domownika. Na bieżąco jednak dostajemy zdjęcia psiaka:

cała rodzinka


  • RSS