Po drodze minęły urodziny Krzysia, bardzo udane, wbrew obawom, że przyjdzie mało gości. Kuchnia turecka była, wszak już jutro lecimy do tego kraju :) O 13:10 startujemy naszym ulubionym ;) LOTem i o 16:30 czasu lokalnego jesteśmy w Stambule.  Pierwszy raz miałem do wczoraj jakieś złe przeczucia co do tego wyjazdu, ale dziś już się nie denerwuję i z niecierpliwością czekam na oderwanie się samolotu od płyty lotniska. 26 czerwca spotykamy się na kilka dni w Bodrum, ze znajomymi, którzy lecą z biurem podróży, więc znajdziemy też czas na odpoczynek. Ogólnie wyjazd szykuje się bardzo intensywny, przed nami wiele kilometrów w autobusach i pociągach, ale za to zwiedzimy prawie całą Turcję – od morza Marmara, przez Kapadocję, wioski kurdyjskie, Anatolię po Riwierę turecką :) Oczywiście Troja i Efez też muszą się znaleźć na naszej liście. Teraz jeszcze się pakujemy, dosuszamy żelazkiem pranie i idziemy wcześnie spać. Obiecuję jakiś filmik i trochę fotek wrzucić po powrocie.

Marko